Styczeń 2009, godziny popołudniowe.


Zrealizowałam kurwa osiem z dziewięciu i się nabawiłam zapalenia pęcherza.


skomentuj (5)


Styczeń 2008, godziny poranne.

A wiecie co ?

Zrealizowałam osiem z dziewięciu urodzinowych postanowień !


skomentuj (51)


Styczeń 2008, godziny wieczorne.




skomentuj (17)


Styczeń 2008, godziny wieczorne





Miała dziesięć sekund na ucieczkę.
Do końca wierzyła, że nie jestem do tego zdolna, a jednak.

To za ładowarkę od iPod'a, babe. Bang, bang.


skomentuj (8)



Listopad 2007, czas kurewsko uniwersalny


Bolisz mnie, po prostu mnie bolisz, bolisz mnie ciągle i wciąż, nie licząc tych nielicznych momentów, w których myślę o kimś innym, poza tymi momentami właśnie Ty bolisz mnie najbardziej, męczy mnie to, bo jestem przecież silna i nie lubię kiedy ktoś mnie boli, a tu jednak okazuje się że jestem słaba, na tyle słaba, abyś wciąż mnie bolał; nie chcę być słaba, słabi ludzie przegrywają, uczyłam się unikać słabych ludzi; kiedyś - bo uważałam ich za ciągnące mnie w dół, zagubione, demonizujące istoty, a teraz - dlatego że tak bezlitośnie przypominają mi mnie, bo ja też jestem tak samo smutnie słaba jak oni i wcale a to wcale w niczym nie lepsza; gdybym była lepsza i silniejsza, przestałbyś mnie boleć; ale Ty wciąż uparcie bolisz, bolisz swoim unikaniem zadawania bólu, bolisz szczęściem wysyłanym radośnie w każdym prócz jednego kierunkach, bolisz swoją nagłością i krótkotrwałością, bolisz niewyśnionym snem wariata i nieobecnością, i tym wysokim murem bolisz, i bolisz nieosiągalnością, i zatrzaśniętymi drzwiami bolisz; chciałabym nie wstydzić się wreszcie werteryzować, miałabym przecież predyspozycje by stworzyć coś ckliwego, poruszającego, pięknego; ale to wciąż będzie przykra manifestacja słabości, a na co mi kolejna manifestacja słabości, starczą już te które tu tak skrupulatnie zbieram dla wątpliwych potomnych chyba; zresztą, jakby nie patrzeć, właśnie skończyła pisać się kolejna; tylko że nijak sensu w tym nie widzę, bo ani mi lżej, ani czytelnikowi przyjemniej, a adresat to już w ogóle dawno jest gdzie indziej i wiedzie szczęśliwe życie błogo nieświadomego łamacza kobiecych serc.
Kretynizm ! No kretynizm !







I smile but who am I kidding


skomentuj (10)


Listopad 2007, godziny poranne.


Wszystkiego najlepszego, dorosła Tan.


Żebyś

wreszcie nie nadawała każdemu niepowodzeniu własnego imienia, bo nie zawsze były one twoją winą

nabrała dystansu do otrzymywanych zapewnień i obietnic, nauczyła jednocześnie od nowa dawać je innym

dawała z siebie tyle, ile tylko będziesz mogła, ponieważ jedynie w uśmiechu drugiej osoby możesz znaleźć receptę na swój własny

potrafiła określać błędy mianem błędów, nie zaś przykrych zbiegów okoliczności i zagubień w krętych ścieżkach labiryntu życia

przestała szukać na siłę akceptacji w oczach innych, ponieważ sam fakt ich z tobą obcowania świadczy o tym, że tę akceptację uzyskałaś

nie planowała, nie brała za pewnik niczego, co w danej chwili jest piękne i daje ci poczucie bezpieczeństwa, po prostu cieszyła się z teraźniejszości

nie walczyła o utraconą przeszłość, ponieważ zresuscytowana naciskiem z jednej i litością z drugiej strony, nigdy nie zdoła osiągnąć poprzedniego piękna

zdała sobie sprawę, że w dole jest dopiero garstka piasku z klepsydry twojego życia, a wszystko co najpiękniejsze jest tak niesamowicie lekkie, że znajduje się na samej jej górze i spadnie ostatnie.



i przestała nosić tak krótkie spódniczki o tej porze roku, niezależnie od tego, jak bardzo seksownie w nich wyglądasz.


skomentuj (5)


Listopad 2007, godziny wieczorne.






Coraz bardziej lubię interesy przez Allegro.


skomentuj (2)


Październik 2007, godziny nocne.


I dreamt last night I saw you
A single spark explosion
negotiating with the dead
By the bright lights in some ICU
On my chest you put your head
And said
There you are
There you are
There's my heart


//Matthew Good - A Single Explosion



skomentuj (1)



Październik 2007, godziny wieczorne.




It takes time to gather
Enough courage and
Take a precarious look
Out of your own cage



//Inspired by nature







skomentuj (3)





player;

Train set and match spied
under the blind
Shiny and contoured
the railway winds
And I've heard the sound
from my cousin's bed
The hiss of the train
at the railway head

Always the summers
are slipping away

A sixty ton angel
falls to the earth
A pile of old metal,
a radiant blur
Scars in the country,
summer
and he

Always the summers
are slipping away
Find me a way for making it stay

When I hear the engine
pass
I'm kissing you wide
The hissing subsides
I'm in luck

When the evening reaches
here
You're tying me up
I'm dying of love
It's OK



photos;

tanik.blog.pl



archives;

2009
styczeń
2008
styczeń
2007
listopad
październik
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
maj
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
wrzesień
sierpień
maj
kwiecień
styczeń
2004
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
maj
kwiecień
marzec
luty